/ Julia. 19. Poland / my little things: coffee, music, long baths, thinking, vancouver, one direction, london, big beds, niall, my laptop, writing, ziall, lazy mornings, croissants, larry, cara, my mom. |

"…Me and Harry are together and my girlfriend isn’t real" - Larry Stylinson | One Shot

image

Tytuł: "…Me and Harry are together and my girlfriend isn’t real"

Autorka: @JulsHoran

Ilość słow: 1,290

Połączenie: Larry Stylinson (Louis Tomlinson & Harry Styles)

Miejsce i czas akcji: Londyn - 2012

Gatunek: Romans / Dramat

Opis: Louis wypowiedział słowa, uprzednio nie myśląc co robi. W tam tym momencie Harry wiedział, co to wszystko oznacza. Jego szczęście zniknęło tak szybko jak się pojawiło. Ból pozostał, a Lou nie zdążył.

Od Autorki: Krótki shot, szybko się czyta, napisany pod wpływem chwili. Enjoy! ;)

soundtrack |

Zimne powietrze podrażniło jego nozdrza w momencie gdy wyszli z prywatnego samolotu. Uśmiechnął się do siebie, napawając się metalicznym zapachem. Poczuł na ramieniu czyjąś chłodną dłoń i usłyszał jakże dobrze mu znany głos.

- Załóż płaszcz, przeziębisz się - powiedział przyjaciel i owinął cienki materiał wokół jego tułowia. Loczek odwrócił głowę w stronę niższego od siebie blondyna i musnął jego policzek.

- Nie martw się tak o mnie - odpowiedział, gdy niebieskooki lekko zmarszczył swój nosek ukazując przy tym urocze piegi. Harry przebiegł delikatnie opuszkami palców po żuchwie Irlandczyka, który zamruczał na ten gest. Wsiedli do czarnego volvo, aby następnie znaleźć się pod domem Zayna. Mulat pożegnał się z nimi lekkim uściskiem i razem ze swoją dziewczyną zniknął we wnętrzu kremowego budynku. Lou podśpiewywał cicho co chwile zerkając na Loczka. Był zdenerwowany całą sytuacją, która wydarzyła się minionego wieczoru.

- A więc kto to jest ‘Larry Stylinson’? - poczułem jak nagle zaschło mi w gardle, a głowę wypełniają tysiące przeróżnych myśli. Nie wolno było o to pytać, nie tak się umawialiśmy. Czułem frustrację i wściekłość. Ciężko było mówić o czyś co trzeba chować z daleka przed światem.

- To Lou i Harry - odpowiedział dumnie Liam, w momencie gdy starałem się ułożyć w głowie sensowne zdanie. Modliłem się w duchu, aby ktoś inny odpowiedział na to pytanie, lecz dziennikarz uporczywie wpatrywał się we mnie, wiercąc mi dziurę w brzuchu.

- Może powiecie mi jaka jest teoria tego bromance? - czułem, że wybuch nastąpi nieoczekiwanie, powiem coś głupiego i zniszczę rok cudownego związku.

- Uhm. Ja i Harry… - zacząłem powoli, zważając na każde słowo, Harry spojrzał na mnie przelotnie i pospiesznie odwrócił wzrok. W jego oczach były łzy. - …jesteśmy razem, i moja dziewczyna nie jest prawdziwa - dokończyłem wykonując opanowany do perfekcji uśmieszek. Zwiesiłem głowę i z świstem wypuściłem zalegające w płucach powietrze. W pewien sposób ulżyło mi, wszystko co w sobie trzymałem wypłynęło w przeciągu sekundy. Lecz wiedziałem, iż nasi fani odbiorą to jako żart, tak jak chciał tego menadżer. Moje serce rozpadło się na małe kawałeczki i tylko Curly trzymał mnie jeszcze w ryzach tego świata. Reszta wywiadu ciągnęła się w nieskończoność, chciałem go tylko przytulić, aby poczuł moją bliskość i miłość. Byłem tak bardzo słaby i pozbawiony własnej woli. Nie potrafiłem powiedzieć ‘nie’, mój brak asertywność niszczył wszystko o co tak walczyłem. Lecz nie chciałem się poddawać. Podobno o miłość powinno się walczyć do samego końca, czyż nie tak zawsze mi mówiono? Będę walczył o te czekoladowe loki, zielone tęczówki, dołeczki w policzkach, cudowny uśmiech, piękną duszę i niesamowity sex.

- Lou, jesteśmy na miejscu - głos Nialla rozbrzmiał w głowie bruneta, którego myśli zostały brutalnie przerwane - Mhm - mruknął pospiesznie i jeszcze raz spojrzał na chłopaka z lokami. Siedział za kierownicą wpatrzony w bezgwiezdne niebo. Lou tęsknił za nim niemiłosiernie, lecz Harry powiedział wczoraj swoje i nie zamierzał zmieniać zdania. Starał się być silny, nie okazując emocji, lecz w środku jego rozum i serce toczyły bitwę. W pewnym momencie Curly zerwał się na równe nogi i wyskoczył z samochodu mamrocząc pod nosem coś niezrozumiałego. Blondyn odwrócił wzrok i tylko pokręcił głową znikając we wnętrzu swojego domu. Lou pospiesznie założył na ramiona swoją skórzaną kurtkę i odczytał sms-a, którego dostał chwilę wcześniej.

Od: Els x

Chyba musimy dość poważnie porozmawiać, Tomlinson.

Kawiarnia ‘Mint’, nasze stałe miejsce.

Poczuł jak pojedynczy dreszcz przebiega wzdłuż jego kręgosłupa. Zamknął za sobą drzwi do domu i udał się w stronę tarasu, gdzie stał Harry palący mentolowego malboro. Przywarł do pleców chłopaka, lekko zaciągając się zapachem piżmu i męskich perfum. Poczuł jak loczek mocno wciąga powietrze aby potem wypuścić dym zalegający w jego płucach. Boo przesunął się znacząco pod bok wyższego chłopaka, aby ten mógł objąć go swoim ramieniem. Obydwoje czuli, że coś jest nie tak, że coś złego może się stać. Tylko jeden z nich wiedział na czym polega to napięcie. Lou podniósł głowę gdy Harry skończył swojego papierosa i spojrzał w jego kocie oczy. Młodszy chłopak utonął w lazurowych tęczówkach, aby po chwili złożyć najbardziej czuły pocałunek na ustach Tommo. Po prawym policzku loczka spłynęła pojedyncza łza, lecz byli zbyt pochłonięci tą chwilą aby cokolwiek zauważyć. Oderwali się od siebie po dłuższej chwili dysząc lekko. Wpatrywali się w siebie z miłością godną pozazdroszczenia. Żaden z nich nie chciał przerwać tego momentu. Pierwszy odezwał się Lou, musiał.

- Hazz, kochanie…

- Mhm - wymruczał młodszy

- Muszę się spotkać z Eleanor - obydwaj wzdrygnęli się słysząc to imię

- Dobrze - odparł po chwili namysłu Harry

- Nie jest dobrze, obaj to wie… - usta starszego chłopaka zostały zamkniętę delikatnym pocałunkiem.

- Jest dobrze. Idź i wracaj szybko - uśmiechnął się lekko do gdy Lou zmarszczył nos.

- Postaram się - obaj jeszcze raz przytulili się do siebie mocno, Hazz ostatni raz złożył całusa w kąciku ust Boo Beara i pogłębił uśmiech. Lou odszedł w stronę samochodu, lecz pospiesznie odwrócił głowę - A! Zapomniałbym! Kocham Cię, Haroldzie Edwardzie Stylesie - powiedział to tak czule, że serce młodszego chłopaka zatrzepotało w jego piersi niemal z niej wyskakując.

- Ja Ciebie też, Louisie Williamie Tomlinsonie - posłał mu całusa w powietrzu i zniknał we wnętrzu domu aby nie musieć oglądać więcej twarzy, którą chciał opuścić na dłuższy czas. Jego rozum i serce znowu urządziły sobie kłótnie, nie pozwalając myśleć trzeźwo. Harry wziął z szafki potrzebne rzeczy i udał się na górę do ich pokoju, aby móc znów poczuć jego zapach. Zamknął drzwi na klucz, nie dając nikomu dostępu do wejścia. Zaciągnął z siebie ubrania, zostając w samych bokserkach. Wdrapał się na łóżko, chowając zmarźnięte nogi pod ciepłą pierzynę. Odpalił laptopa sprawdzając wszelakie wiadomości, zaczął od twittera, wysyłąjac moc całusków do swoich oddanych fanów. Przesłał również sms-a do mamy, Zayna, Nialla i Liama o tej samej treści po czym pośpiesznie pozbył się baterii. Odkręcił butelkę z whysky i schylił się po dwa opakowania tabletek uprzednio je otwierając. Był dobrze przygotowany od dość długiego czasu. Połknął pięć tabletek popijając trunkiem i wziął do ręki kartkę papieru kreślić na niej koślawe litery.

Mój najdroższy Lou,

Piszę tylko do Ciebie, bo tylko Tobie ufam. Są trzy małe rzeczy które musisz wiedzieć.

Po pierwsze, nie obwiniaj siebie o to co za chwilę zrobię, to tylko i wyłącznie moja dezycja, wiesz, że jestem rozsądny, choć w sumie ten wyczyn o tym nie świadczy, ale nie ważne. Ułożyłem w swojej głowie wszystkie za i przeciw. Przemyślałem wszystko 100 razy i podjąłem najlepszą dla nas decyzję. Pewnie myślisz sobie, że jestem pieprzonym egoistą. Jestem, jak każdy, Boo. Ale czy egoista oddał by duszę komuś zupełnie mu obcemu? Tak, Lou. Byliśmy sobie obcy, tego pierwszego dnia na bootcampie. Już wtedy wiedziałem, iż będziesz mym światem. Nie myliłem się. Lecz patrz gdzie się teraz znajduję…

Po drugie, wiedz, że jesteś moja miłością życia. Jestem słaby. Nie mam siły być na tym świecie i patrzeć jak ją całujesz, dotykasz czy śmiejesz się do niej. Choć wiem, że to wszystko udajesz, nadal to boli. Jesteś wszystkim co sobie wymażyłem. Dzięki Tobie, moje ostatnie dwa lata życia były najlepsze z całej 18. Nie żałuje każdej chwili spędzonek w wych ramionach, ponieważ to wszystko było tylko nasze. 

Po trzecie, proszę Cię abyś żył dalej tak jak bym był obok, bo będę zawsze przy Tobie czuwał. Nie rób nic głupiego, wystarczy, że ja się do tego posunąłem. Znajdź kogoś, pokochaj równie mocno jak mnie. Wiem, że to będzie ciężkie, jeśli chociaż w pewnym stopniu dażysz mnie taką miłością jak ja Ciebie, lecz postaraj się. Dla mnie, Tommo. Spotkamy się jeszcze, mam taką nadzieję.

Kocham Cię, pamiętaj.

Na zawsze Twój, Harreh.

Oczy Harry’ego zaczynały zachodzić czarną mgła. gdy połykał już ostatnią tabletkę z drugiego opakowania. Całkowicie wkopał się pod kołdrę, oddychając cicho. Jego serce waliło jak oszalałe, popędzane śrokdkami jakie wziął. Płakał, a jego szloch rozchodził się po całym pokoju. Na stoliku czekała złożona kartka z napisem ‘LouLou’. Harry odetchnął jeszcze raz i poczuł jak zapada w długi sen. Ostatni raz wciągnął zapach Boo Beara i zamknął ociężałe powieki. 'Kocham Cię'.

posted 1 rok temu with 54 notki   + reblog

  1. my-beautiful-butterflies zreblogował(a) to od julshoran
  2. onedream-oneband-onedirectionpl zreblogował(a) to od julshoran
  3. whereismyparadise zreblogował(a) to od julshoran
  4. toxiclnts zreblogował(a) to od julshoran
  5. zarazobika zreblogował(a) to od julshoran
  6. saphira-is-happy zreblogował(a) to od julshoran
  7. louggh zreblogował(a) to od julshoran
  8. the-larry-romance zreblogował(a) to od julshoran
  9. truly--madly----deeply zreblogował(a) to od julshoran
  10. justbemytommo zreblogował(a) to od julshoran
  11. madzga-loves-larry zreblogował(a) to od julshoran
  12. maddie-rax zreblogował(a) to od julshoran
  13. swingintheclouds zreblogował(a) to od julshoran
  14. televisafan zreblogował(a) to od julshoran
  15. tattoedziall zreblogował(a) to od julshoran
  16. blue-in-your-eyes zreblogował(a) to od julshoran
  17. welcometohell23 zreblogował(a) to od julshoran
© HAWTHORNEYS